50 Twarzy Nieporozumienia

Namnożyło nam się ostatnio przeróżnych książeczek, przeważnie wydanych na nędznym papierze, w nędznych okładkach. Zalegają nie tylko półki empików i księgarń, ale nawet wystawki w supermarketach oraz osiedlowych sklepiczkach z ‘bułką i kiełbasą’. Łączy je przeważnie dość wyobracany wątek fabularny: on jest zły, ona dobra, on ją deprawuje, jej się to podoba, chce więcej, więc jest gotowa na wszystko, co znaczy, że… jest gotowa na WSZYSTKO!! Całość napisana prostym, wręcz prostackim językiem oraz okraszona łopatologicznymi, powtarzanymi w koło Macieju opisami seksu. Moda na ‘porno dla mamusiek’ – bo tak to zjawisko nazwały media – i wysyp pisanych według powyższego schematu czytadeł rozpętała pewna trzytomowa cegła autorstwa niejakiej E.L.James. Przed wami – tadaaaa!! – 50 Twarzy Greya.

O książce dowiedziałam się z Newsweeka, gdzie wspomniała ją w swoim felietonie Manuela Gretkowska. Kilka szczegółów z fabuły rzucone poza kontekstem, zwróciły moją uwagę. Wyobraziłam sobie bowiem na ich podstawie,  taki oto przebieg akcji:
ona jest dobra, niewinna, on jest bogaty, bezwzględny, zdegenerowany i sprowadza ją na złą drogę, zmusza do robienia różnych BDSM i nie tylko rzeczy, które wcale jej się nie podobają, ale robi je, bo jest już psychicznie przez niego wmanewrowana, w finale on ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a ona żyje z traumą przez resztę życia, spaczona na zawsze. Wow, mocne!! Lecę do księgarni!!!

Gdyby tak było, skończyłoby się na jednym tomie, a wyszły trzy. O trzy za dużo.

W pierwszym tomie, jak łatwo się domyślić, następuje zawiązanie akcji: Anastasia Steele, studentka ostatniego roku, wrobiona przez koleżankę, przez przypadek poznaje Christiana Greya – młodego, obłędnie przystojnego, na dodatek obrzydliwe bogatego biznesmena –   i od razu wpadają sobie w oko. Ten moment już powinien mi śmierdzieć – dlaczego bogaty koleś, który może mieć wszystko nagle zawiesza oko na pierwszej lepszej gąsce, która nawiedza go celem zrobienia wywiadu?? I jak to się stało, że ma 28 lat i już jest posiadaczem fortuny: firm, helikopterów, bodyguardów, samochodów, diabłów, czortów?? I dlaczego łazi za nią jak opętany, jakby nie miał nic lepszego do roboty?? Oj, ktoś tu naciąga rzeczywistość, jak gumkę od wielkich gaci cioci Frani!!

Zachowanie głównej bohaterki natomiast  jest okrutnie irytujące. Jest to młoda panienka, która nie umie przyjmować prezentów, na każdym niemalże kroku robi z igły widły, a do tego kompletnie nie umie się odnaleźć w świecie, w którym na pewno doskonale odnajdują się już szesnastolatki. Mimo, iż z początku posiada ona własne zainteresowanie i plany, przez resztę tekstu wypełnia ona przestrzeń obok swojego boga seksu i Wszechświata. On myśli, marzy, planuje i działa za nią. Bóg ten, zamiast przywalić jej czasem z liścia, znosi jej żałosne zachowanie niemalże z poker-fejsem. W pewnym momencie byłam zdeterminowana, aby przywalić jej własnoręcznie. Wobec niektórych kobiet po prostu ciężko się powstrzymać.

Główny bohater zapowiada się idealnie – jest tajemniczy, przerażający, ma trochę brzydkich rzeczy na sumieniu – trudne dzieciństwo, skomplikowane dojrzewanie, burzliwą młodość. Jednakże im dalej brnie w relację z Anastasią Steele, tym bardziej zmienia się i zaczyna przynależeć do jej świata, gdzie kwitną kwiatki, dzieci się śmieją i wszystko jest takie piękne, proste, nie ma wojen, nie ma pejcza, nie ma… Jak można zepsuć taką kreację głównego bohatera!!?? Za to powinien grozić najwyższy wymiar kary!!!!!
Mniej więcej do połowy tomu pierwszego trwają zaloty tej pary nie-do-pary i powoli okazuje się dla mnie jasne, że moja ‘wersja’ tej powieści to… tylko moja wersja tej powieści, z którą mogę zrobić co chcę np. napisać własną powieść, lecz na pewno 50 Twarzy Greya już zmierza nie tam, gdzie Karolina sobie wyobraziła. Prawie jak DeSade. Prawie robi taką różnicę, że chyba Challengerem jej nie pokonam w obecnym życiu.

Od połowy tomu pierwszego akcja zaczyna zmierzać w kierunku sypialni. Kierunek ten – niestety – będzie się już utrzymywał do samego końca. Hej!! ‘Niestety’!!?? Napisałam ‘niestety’??!! Przecież chciałam poczytać o czymś zboczonym, obleśnym i jak mam ku temu okazję przez setki stron ja piszę ‘NIESTETY’??!!  Nowy kierunek powoli obiera również Christian Grey, ale o tym najwięcej dowiemy się w drugim tomie. Pierwszy kończy się chwilowym rozstaniem i – jak dla mnie – mogłoby już tak zostać. Po pierwszym tomie miałam jeszcze ochotę na drugi, chociaż ubogi język powieści, kiczowata fabuła, denerwująca namolność Greya oraz kreacja głównej bohaterki pozostawiły we mnie duży niesmak. Usprawiedliwiałam się tylko tym, że na co dzień wykonuję pracę umysłową i potrzebuję się ‘odmóżdżyć’. Grzechy odpuszczone. Kup sobie ten drugi tom, a proszę cię bardzo!!

W drugim tomie główny bohater ewidentnie zrywa ze swoimi przyzwyczajeniami i pod wpływem naiwnej dziuni staje się dobry, przewalcza traumy z dzieciństwa, poniekąd kończy z BDSM, a nawet prosi dziunię o rękę. Na każdym kroku dochodzi między nimi do stosunku, gdziekolwiek by się nie znajdowali i cokolwiek by się nie działo. Opisy różnią się tylko konfiguracją, zawsze jest wspomniana ‘nabrzmiała męskość’ i moment zakładania prezerwatywy (a to akurat słuszne i pedagogiczne, powinno się znaleźć w lekturach szkolnych). Już dawno przestały mnie podniecać. Szczerze mówiąc – mam ich dość. Podczas czytania drugiego tomu moim mottem życiowym stało się ‘Rzygam tęczą’. Gdy byłam w połowie, książka zaliczyła zderzenie ze ścianą i przez miesiąc do niej nie zaglądałam.

Może to nieuczciwe, z waszego punktu widzenia, drogie dzieci, ale nie sięgnęłam już po trzeci tom. Koleżanka zrelacjonowała mi go następująco: ‘Wiesz… mniej więcej tak: siedzimy na plaży, fajnie jest, no to bzykajmy się… ja ci obcinam włosy, jest fajnie, bzykajmy się…będziemy mieli dziecko, bzykajmy się… spotkanie rodzinne, bzykajmy się…’ Na te słowa cała tęcza podeszła mi do gardła. Zapuściłam oczywiście żurawia podczas wizyty kontrolnej w empiku i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że przeczytanie dwóch tomów to było dla mnie zdecydowanie enough. Po drodze do wyjścia minęłam wysepkę, gdzie zalegały już podobne w treści tytuły. Przeczytałam kilka opisów i spytałam się w duchu: – To już teraz tak będzie? Najwyraźniej tak właśnie teraz będzie, dopóki nie nastąpi zmęczenie materiału. Keep Calm and Read Something Else. Lektura 2/3 ’50 Twarzy Greya’ nie wniosła w moje życie niczego, poza kilkoma fajnymi kawałkami do słuchania, a odebrała o wiele więcej – około 60 złotych i kilka godzin czytania. Mogłam ten czas i pieniądz spożytkować zupełnie inaczej.

Poszłam do delikatesów i kupiłam herbatę – Earl Grey.
Nie muszę chyba specjalnie podkreślać, iż jest ona bardziej strawna niż pan Grey i jego familijne porno.


Jestem na NIE😛

10 thoughts on “50 Twarzy Nieporozumienia

  1. Ale Ty krytyczna jesteś ;P
    A tak między Bogiem a prawdą mnie Grey się bardzo podoba. Aczkolwiek pierwszy i ostatni tom(który właśnie doczytuję). Druga część wydaje mi się dość mocno naciągana. Cóż, są gusta i bezguścia. Nazwij mnie bezguściem, ale jak na osobę, która w swoim życiu przeczytała może z 5 książek nie-lektur, to bardzo duży sukces.
    A przez Ciebie przymierzam się do Niekrytego…

    Like

    • Lubię książki, gdzie fabuła zmierza do katastrofy, hehe.. no tak, tam był jeszcze wątek kryminalno-erotyczny z szefem tej pani, ale już nie dał rady mnie przekonać…😛 a Niekryty…. cóż… postaram się niebawem i o tym coś naskrobać🙂

      Like

  2. Ja uwazam ze kazdy ma inny gust i lubi co innego. Ja przeczytalam i uwazam ze jest ok moze to nie arcydzielo ale w koncu sprzedali 65 ml egzmplarzy to chyba o czyms swiadczy

    Like

  3. Ufff,

    dobrnęłam do połowy tego gniota i dalej nie dam rady.
    Postacie są przewidywalne, jednowymiarowe, dialogi grafomańskie, refleksje głównej bohaterki na poziomie czytelniczki “Bravo Girl”.

    “Spojrzał na mnie swoimi przeszywającymi szarymi oczyma a ja poczułam jak się rumienię”, “Dotknąl mojej dłoni a przez moje ciało przebiegł dreszcz” – SERIO?!

    Masakra. Szkoda czasu.

    A 65 mln sprzedanych egzemplarzy niestety świadczy o tym, że 65 mln ludzi nie potrafi odróżnić dobrej literatury od tworu “literatopodobnego”, który na rynek wszedł przebojem tylko dzięki specom od reklamy.

    Pozdrawiam

    Like

  4. Faktycznie szmira, rok temu biorę w łapę ową książkę i czytam opis streszczenia na ostatniej stronie z ciekawości…
    Opis fabuły: biedna studentka poznaje bogatego typa i już myśli, że złapała “pana boga za nogi”… pomyślałem znowu książka o złym co z dobrej dziewczyny zrobił swoją prostytutkę na podstawie stanu konta i niby jak później zwykłe dziewczyny nie mają być traktowane jak dziwki jeśli ich całe wyobrażenie o mężczyznach jest ograniczone do stanu konta, ale nie ważne, wiadomo, że dziwka w burdelu za 200 zł raz w miesiącu jest defakto “tańsza” niż taka zwykła szara myszka, którą się ciąga raz w tygodniu na zakupy by kupić jedzenie do lodówki, wszak intelektu nie kupisz, ale reklama nakręca sprzedaż tylko później, wszyscy są rozczarowani jakością, oczekując chuj wie czego a dostając dosłownie chuja do dupy, bo inaczej nie da się takich chorych relacji międzyludzkich nazwać🙂 Więc zanim dodasz ową książkę do swoich ulubionych, pomyśl czy ktoś taki jak ja, nie będzie miał z tego beki w stylu “och słodka idiotka, czy ona nie potrafi przeczytać czegoś bardziej inteligentnego?, jeśli wróżba z ciasteczka w jednym zdaniu, ma więcej treści i daje więcej do myślenia przez możliwość wielu sposobów interpretacji”

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: