Modlitwy Waginy

Kto choć raz spotkał się z twórczością Charlotte Roche, nie potrzebuje chyba dodatkowej zachęty, aby sięgnąć po ‘Modlitwy Waginy’. Kontrowersyjnym tytułem zostało bowiem opatrzone pisanie, które dotyka o wiele głębszych tematów, niż tylko spowita skrajnymi emocjami cielesność. Znam to doskonale z poprzedniej książki ‘Wilgotne Miejsca’, przez której początek co wrażliwsi nie byli w stanie przebrnąć, a to była pułapka. Nie wszystko jest tym, czym nam się wydaje, drogie dzieci! Warto czasem poznać coś dogłębnie niż osądzić po pozorach!!

O książce dowiedziałam się jak zwykle z gazety, gdzie pobieżnie skomentowane strzępki treści zostały wgniecione w jakiś inny kontekst.  Wiedziona jak zwykle głodem ekstremalnych przeżyć duchowych, zakupiłam książkę od pierwszego lepszego allegrowicza, jaki oferował ją w miarę tanio. Wiedziałam już, że będzie o kobiecie ze skomplikowaną sytuacją sypialnianą w związku małżeńskim. I ten jednoznaczny, piękny tytuł! I świadomość, że Charlotte Roche to nie przelewki!!

Autorka jak zwykle nie patyczkuje się: od razu lądujemy we wspomnianej sypialni, z mężem, z elektrycznym kocem, z naturalistycznymi, niezbyt podniecającymi opisami, ale cóż – to życie, nie film dla dorosłych made in USA ! W prawdziwym świecie nie każdy z nas ma silikony, za to mamy krosty, choroby, włosy pod pachami, jesteśmy czasem brzydcy, obleśni, perwersyjni na osiemdziesiąt sposobów i ‘posunięci’ przez czas! Deal with it! Licząc na gorącą atmosferę od początku, można się delikatnie przeliczyć, ale po chwili z chęcią i ciekawością podglądacza możemy podążać za główną bohaterką, odkrywając jej niezwykle złożony świat. Jak to zazwyczaj bywa u Charlotte Roche, wkrótce okazuje się, że aspekt seksualny w tej książce to tylko wierzchołek góry lodowej, a to, co istotne, tkwi dużo głębiej.

Bohaterką jest około trzydziestoletnia kobieta uwikłana w niełatwe relacje z rodzicami, naznaczona traumą sprzed lat, która kładzie się cieniem na jej życiu. Wraz z mężem wychowuje córkę z poprzedniego związku i całe jej życie kręci się wokół rodziny, podtrzymywania relacji małżeńskich za każdą cenę, a także wokół obowiązkowych sesji terapeutycznych. Nie jest to bohaterka, z jaką mogę się utożsamiać (tak, egoizm… tak, mhm…), toteż częstokroć mnie irytowała podczas lektury, jednak sporym przegięciem jest zestawienie jej z Anastasią z ’50 Twarzy Greya’, jak to już uczyniono w pewnej gazecie, gdyż nie jest bezdennie naiwną istotą ze współczesnej bajki o bogatym panu i BDSM, a kobietą z krwi i kości. Pogubioną, owszem, lecz pod koniec jakby załapuje, o co jej chodzi w tym życiu, jeśli tak można to nazwać. Cała pikanteria jaka zawiera się w tej książce to dosłownie kilka dość mocnych opisów, nie mieszczących się do końca w głowie przeciętnemu zjadaczowi chleba w tym kraju, chociaż może jak zwykle nie doceniam czyichś fantazji – przepraszam. Przez resztę treści sięgamy w głąb mrocznych zakamarków psychiki głównej bohaterki, poznajemy tragiczną historię sprzed lat i jej skutki. Części układanki zaczynają łączyć się w jedną całość, aby dojechać szczęśliwie do całkiem zaskakującego finału.

Jeśli ktoś spodziewał się po tej książce kolejnego ‘porno dla mamusiek’ będzie gorzej niż zawiedziony. Język, fabuła oraz przemycane między wierszami przemyślenia autorki to zupełnie inny poziom czytania, dla niektórych nie do przeskoczenia. Szczerze polecam ludziom, którzy – podobnie jak ja – lubią mocno psychologiczne wątki, z odrobiną tych subtelnie świńskich oczywiście.

One thought on “Modlitwy Waginy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: