Kochać się jak gwiazda porno

O Jennie Jameson dowiedziałam się kilka lat temu podczas rozmowy z jednym znajomym, biegłym w temacie filmów porno. Rozpływał się on niemalże w ekstazie nad urodą oraz innymi właściwościami tej pani, więc postanowiłam spytać o nią wszechwiedzącego wujka Google. Po wstępnym zapoznaniu się z materiałem różnego rodzaju, stwierdziłam, że zapewne z łóżka bym jej nie wygoniła, co najwyżej swoim starym zwyczajem zabrała kołdrę.

Nigdy nie uważałam zagranicznych gwiazd porno za jakiś gorszy gatunek człowieka, jak to zwykle się dzieje. Z zaciekawieniem śledziłam lakoniczne doniesienia o ich życiu prywatnym, tak czasem zaskakujące na tle tego, co powszechnie się uważa. Niejednokrotnie dostrzegałam, że wiele z nich to wyjątkowo piękne kobiety, którym urody mogłaby pozazdrościć niejedna mainstreamowa seksbomba. No tak – w tym przypadku seks nabiera zupełnie innego zabarwienia. Tak…

Zdaję sobie doskonale sprawę z edukacyjnego wymiaru filmów porno, jak również czysto ludycznego. Obie te funkcje oczywiście nie mają żadnego znaczenia dla zaciekłych wrogów tej działki rozrywkowej, gdyż… TO… przecież TO robi się tylko po ciemku, a najlepiej wcale nie robić, już pomijając jak można TO oglądać i mieć z tego fun??!! Spoglądam z trwogą w kąt w poszukiwaniu bicza i włosiennicy. Tak, tak – ludzkie sprawy najlepiej zamieść pod dywan z pobożnym życzeniem, aby nigdy spod niego nie wyzierały.

W przyrodzie nic nie ginie…

Po książkę pod postacią sporej, ponad 500 stronicowej cegły sięgałam bez obaw, że zasnę nad bezkresem jej treści. Kobieca intuicja podpowiadała mi, że będzie to mocna, lecz bardzo wyważona lektura. Byłabym obłudna, twierdząc, że ciekawość pikantnych szczegółów z branży porno nie podziałała na mnie jak magnes. Zakupiłam ją w stanie używanym od jakiejś dobrej duszy na allegro. Jak się okazało później, książka miała błąd drukarski: cztery strony były zupełnie puste. Nie wpłynęło to jednak znacząco na jej odbiór. Napełniłam szklankę lodem, odkamieniaczem oraz wywarem z fermentowanego zboża i zanurzyłam się w świat seksu, biznesu, pięknych kobiet, a także bardzo różnorodnych, wręcz skrajnych emocji.

Od samego początku zostałam dosłownie wessana bez reszty i ani na chwilę nie mogłam się oderwać. Pomimo znacznej ilości stron, przeczytałam książkę jednym tchem i miałam ochotę na kolejne 500 a nawet 1000, pomijając fakt, że 20% zajmowały zdjęcia. To w końcu książka o aktorce porno, artystce biegłej w sztuce wizualnej, a nie o zdegenerowanym pisarzu w kryzysie wieku średniego! Pierwsze zdania, z którymi spotyka się czytelnik, wciągają go w tajemniczą intrygę i prowadzą jak na smyczy przez barwne, lecz nie pozbawione cieni życie gwiazdy filmów dla dorosłych. Efektu dopełniają mocno poetyckie tytuły poszczególnych ksiąg a la rozdziałów, uzupełnione krótką formą jak najbardziej liryczną – ja upatrzyłam sobie w szczególności ‘Ekstrakt majowy w szklanej retorcie’. Teraz proszę was, zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie co może się kryć za tym tytułem. Z czym wam się kojarzy taki ekstrakt? Czyż to już nie brzmi cholernie zmysłowo? Tak bardzo, że…

…umyka podtytuł ‘opowieść ku przestrodze’.

Dla zwyczajnego zjadacza chleba, który lubi sobie czasami tym chlebem zagryźć pornograficzny obraz, wiele mitycznych okoliczności zostaje w tejże książce jakby brutalnie odczarowanych. Bohaterka nie raz staje twarzą w twarz z przemocą, narkotykami i morderczą, wyniszczającą zdrowie harówką, aby zadowolić bezlitosną machinę tego biznesu. Równolegle do poczynań w świecie porno toczy się życie prywatne, gdzie burzliwe związki z kolejnymi partnerami, trudne relacje z ojcem podszyte apoteozą zmarłej matki zdają się zazębiać, tworząc pewną całość tej zakręconej układanki. Początki jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży pornograficznej to brawura połączona z dziewczyńską naiwnością, skok na główkę w zupełnie obce odmęty. W dodatku marka ta tryska humorem, opowiada historie, od których staje także włos na głowie, jak również zupełnie otwarcie udziela łóżkowo-technicznych porad czytelniczkom. Czyż to już nie brzmi cholernie pociągająco?  Tak bardzo. że…

…nieważne, czy wypłata jest za tydzień, a na karcie znajduje się samotne 4,92. Polecam wejść w posiadanie koniecznie wersji papierowej tej książki, gdyż materiał fotograficzny, jakim są nie tylko erotyczne fotki Jenny, ale też obrazki z rodzinnego albumu, jest zbyt istotny, aby został tak obcesowo pominięty. Gorąco polecam lekturę w te gorące, duszne dni, gdy nie pomaga już ani drugie zimne piwo, ani trzecia szklanka whisky z lodem – nie zaszkodzi więc tak gorący temat.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: