Tylko Seks

Najdziksze pomysły mam zawsze, gdy pracuję w terenie. Te na własną książkę przede wszystkim. Ostatni mój pomysł na światowy bestseller ocierający się o 50 Twarzy Greya przedstawiał się z grubsza następująco: całkiem niegłupia i niebrzydka laska z prowincji (w tej roli ja), obdarzona nieprzeciętną wyobraźnią, dostatecznym skillem pisarskim oraz cyniczno-ironicznym stosunkiem do otaczającej ją rzeczywistości (ja <3), wyjeżdża za chlebem do dużego miasta (w tej roli Warszawa). Marzy jej się pisanie opowiadań do gazetek dla dorosłych, lecz nieoczekiwany splot wydarzeń zaowocuje zupełnie nowymi możliwościami, o których niunia nie śniła nawet w najbardziej mokrych snach. Oczywiście, świeżutkie fragmenty porno-prozy składowanej przez naszą bohaterkę w szufladzie, przeplatają się z akcją i niejako z nią nawet współgrają. Całość w konwencji mocno ironizującej komedii romantyczno-erotycznej. Kopciuszek w krzywym zwierciadle. Dla gospodyń, dla domu, dla rodziny. Cena 19,99 w ‘miętkiej’ okładce, na szarym papierze. Trzymać z dala od świętych obrazków, niestety…

…a potem trafiłam przypadkowo w internecie na krótki opis książki ‘Tylko Seks’ i to, co zawierał, wydało mi się podejrzanie znajome, jakby wprost wykopane z moich przemyśleń. Bohater piszący erotyczne opowiadania wyjeżdża do dużego miasta (w tej roli Warszawa) za chlebem… Podtytuł wprawdzie sugerował inną konwencję. Z daleka biło klimatem ‘ku przestrodze’. Wewnętrzny demon szeptał mi za uchem: ‘Muszę mieć tą książkę TERAZ’.  Jednocześnie mój pomysł na czytadło dla znudzonych pań i panien przestał w tym momencie być genialny. Co więcej – przestał b y ć! Nie płakałam za nim. Jestem już duża.

(zemszczę się)

‘Paradokumentalna opowieść o polskim pornobiznesie’ wciąga bez reszty, bawi, lecz przede wszystkim nie pozostawia złudzeń. To, co dla wielu przeciętnych Kowalskich wydaje się być cudownym, barwnym światem, gdzie marzenia o seksie, pieniądzach i sławie spełniają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jest kompletnym bagnem z bardzo przaśnym akcentem (tak, to słowo jest teraz modne: przaśny). Niejeden z was w opisie realiów panujących w ‘redakcji’ odnajdzie elementy pasujące do firmy, w której aktualnie pracuje. Jest mobbing, jest wsadzanie na minę, są znajomości, jest bzdurna, niepotrzebna papierologia, jest chamstwo i wyzysk. Jest bardzo polskie podejście do prowadzenia biznesu. Oczywiście, zwracam honor wyjątkom, które potwierdzają regułę.

Hipokryzja toczyłaby mój umysł pospołu z małomiasteczkowością, gdybym zarzekała się tu i teraz, że nie miałam w rękach NIGDY polskiej prasy erotycznej. Mogę zaręczyć, że opisane w książce sytuacje, w nawiązaniu do zbadanego przeze mnie dawno temu materiału prasowego, są autentyczne lub co najmniej wysoce prawdopodobne. Ludzie ukazani na zdjęciach nie są piękni i wyjątkowi, jak zagraniczne gwiazdki porno pokroju Sashy Grey. Tło miłosnych gier wieje pozostałościami po meblościankach i tandetnymi dekoracjami w stylu ‘do bólu sztuczne kwiaty’. Przaśność wylewa się fałdami tłuszczu, wąsami, sandałami, skarpetami, rozmazanym makijażem, wyziera bezwstydnie zaniedbanym ciałem ukwieconym bazarową bielizną. To nie są żadne gwiazdy – to na przykład pani z mięsnego i pan emeryt-rencista, przyciśnięci razem głodem i niespłaconymi pożyczkami, odkrywający swoje intymne sekrety za 500zł plus koszt podrózy. W takim obrazku najbardziej podniecający jest chyba tylko turpizm. Tak, to właśnie polska ‘branża porno’ – przynajmniej ten element ‘z doskoku’.

Co z gwiazdami?

Pozwolę sobie tu przytoczyć fragment książki, który najlepiej to oddaje: ‘… Czemu na kontrakcie mieliśmy pokemony, a te najbardziej wartościowe, najładniejsze sztuki (…) przemykały przez studio? (…) Pornografia przyciąga na stałe tych, którzy w realnym życiu nie mieli innej alternatywy. (…) Bo tak naprawdę tylko to im pozostało. (…) Dla tych kobiet nie było innego, normalnego życia poza pornografią. …’ Komentarz wydaje się zbędny, dlatego bezwzględnie odsyłam do lektury.

Czytając nie sposób się oprzeć przeżyciu pewnego rodzaju traumy, swoistego katharsis, gdy cały ten tajemniczy, kuszący świat erotyki nagle zrzuca zasłonę i pokazuje nam wielkie ordynarne dupsko z obowiązkowym bonusem w postaci kupy. Tak właśnie kształtują się moje odczucia po tej lekturze, skądinąd bardzo ciekawej i ryjącej banię jeszcze długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Fakt, iż jest to paradokument, a więc autor niczego specjalnie nie zmyślił, przyczynia się znacznie do intensywnego odbioru treści i nawet prosty, miejscami kolokwialny język nie jest w stanie niczego popsuć, wręcz oddaje rzeczywistość i sprawia, że nie odczuwamy tych niemalże 500 stron. Polecam każdemu zainteresowanemu tematem lub spragnionemu ciekawej, lekkiej lektury podczas jazdy tramwajem do pracy, gdyż na prawdę nie ma sensu oddawać tej książki w ręce wyłącznie chłopcom i dziewczętom opętanym przez ‘Twój Weekend’. Oni chyba nie potrzebują książek na ten temat.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: