Kupa wiosny

Piszę to w momencie kiedy choróbsko wyjątkowo pozwala mi na niczym nieskrępowane siedzenie przy kompie i mogę wreszcie się poskarżyć. Idąc dziś do lekarza, zauważyłam, że śnieg prawie zupełnie zniknął z chodników Dolnego Mokotowa, lecz obok oszołomionej mrozami trawy, mokrej ziemi i kostki brukowej, ukazały się niezliczone pokłady gówna. Psiego gówna. Przecież po piesku wcale nie trzeba sprzątać. Co to w ogóle za pomysł rodem z Amerykańskich filmów?

Pieska się po prostu ma. Wówczas taki piesek sobie jest. Najlepiej, żeby był drogi i rasowy albo wyglądał na takiego, wówczas można się nim pochwalić na Instagramie, Facebooku i na czym tam jeszcze. Ooo, stać ją było na psa za kilka koła! Taka to pożyje ! W końcu, kto bogatemu zabroni ? To nic, że piesek może był z pseudohodowli i kosztował 600zł, a nie 4000. Ale sprzątać już wcale nie trzeba, nie ! Trzeba za to z niesamowitym dramatyzmem oznajmiać światu, że piesek niedomaga. Piesek jest chory! Ma chore nerki, wątrobę, trzustkę, wszystko chore ! Jego karma kosztuje 600 zł na miesiąc! Oczywiście należy to podkreślać, aby dodać do tej wyliczanki jeszcze parę zer. Kto bogatemu zabroni ? Jednocześnie skarżyć się, że nie ma na wakacje, dla dziecka na zeszyty, w końcu na żarcie dla samej siebie. Ale sprzątać już nie trzeba, w końcu sprzątanie rzecz plebsu. I tak cały czas: piesek jedzie do fryzjera, na manikjur piesek jedzie, piesek nie będzie się bawił z byle jakim pieskiem, piesek nie będzie spał byle gdzie, pieska nie wykąpiemy, bo od tego umrze. Piesek – członek rodziny, co my zrobimy bez pieska, ale posprzątać po nim jakoś tak niezręcznie i lepiej chyba udać, że to gówno już tam leżało wcześniej, a pieskowi z tyłeczka wyszły jednorożce i pokicały w siną dal. Tak szybko, że nikt nie widział.

W udawaniu, że piesek nie stawia klocka, przodują starsze panie i panowie, którzy są najliczniejszą grupą zamieszkującą moje osiedle. Z jednej strony jest to zrozumiałe – za ich czasów nikt nie mówił o sprzątaniu po psie, a także taka starowina często nie byłaby w stanie schylić się, żeby ogarnąć produkt przemiany materii swojego Ciapeczka. To w takim razie, po co jej ten Ciapeczek, jak nie jest w stanie go oporządzić na spacerze ? Założę się, że taki piesek żre do tego najgorsze paskudztwa, bo emerytura to nie są zazwyczaj wieczne wakacje w tym kraju. Nie, każdy piesek nie musi mieć karmy za 600zł, ale…czy to już nie podpada pod znęcanie się nad zwierzętami ?

Umówmy się: nie jestem wrogiem zwierząt i trzymania ich, nawet w mieście. Czasem fajnie, jak Ciapeczek podbiegnie i spojrzy swoimi psimi oczami, ale jeśli nie mieszkasz na farmie w Teksasie, gdzie następne gospodarstwo dzieli od Ciebie 50 mil i możesz sobie wypróżniać swojego psa jak Ci się tylko podoba, bo nikomu tym nie przeszkadzasz, to może warto zaopatrzyć się w woreczek przed kolejnym spacerem i tym samym przestrzegać jakichś norm zachowania się w społeczności, gdzie od drugiego człowieka często dzieli tylko cienka ściana lub siedzenie w autobusie.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: